Dlaczego? Bo można robić wiele pożytecznych rzeczy. Może nie zawsze mądrych, ale o tym przekonujemy się dopiero później. Lecz nawet błędy uczą, co robić, aby ich unikać. A czemu "życie jest niezdrowe"? Inspiracją była dla mnie jedna z "Myśli nieuczesanych" St. J. Leca: "Żyć jest bardzo niezdrowo. Kto żyje ten umiera." Był to prosty, a jednocześnie głęboki przekaz, oznaczający, że każdy dzień w życiu jest ważny, że nie może być stracony. I pod tym mogę się podpisać obiema rękoma.
środa, 12 marca 2014
piątek, 28 lutego 2014
Życie ze sportem czyli XI Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie
Już niedługo (7-16 marca) odbędą się kolejne zimowe Igrzyska Paraolimpijskie. Tym razem w Soczi.
Przesłanie dotyczące uczestnictwa w IO mówi nam, że:
Przesłanie dotyczące uczestnictwa w IO mówi nam, że:
Najważniejszą rzeczą w Igrzyskach Olimpijskich jest nie zwyciężyć,
ale wziąć w nich udział,
podobnie jak w życiu nie jest ważne triumfować,
ale zmagać się z organizmem.
W odstępach czteroletnich, a obecnie praktycznie dwuletnich, fascynujemy się letnimi, bądź zimowymi igrzyskami olimpijskimi. Wpatrując się w sportową walkę zawodników, od razu zauważamy jak wiele wysiłku musieli włożyć na treningach, aby osiągać takie rezultaty.
Często w tych dyskusjach umyka nam fakt, że w kilka tygodni po zakończeniu zmagań olimpijczyków i zgaśnięciu znicza, odbywają się igrzyska paraolimpijskie - zawody osób niepełnosprawnych - tych których życie nie zawsze przebiega tak prosto, jak zawodników, którzy właśnie zakończyli swoją rywalizację na IO.
wtorek, 18 lutego 2014
Życie wśród meandrów i pułapek czyli "trudna być języka polska"
Chyba każdy z nas przekonał się w różnych sytuacjach jak ciężko wyjść z opresji, jeśli zaplączemy się w jakimś labiryncie językowym. Jeżeli to moje pierwsze zdanie jest zrozumiale napisane, nie jest jeszcze tak źle, ale jeśli nie - to już gorzej. Oczywiście dla mnie.
Chciałem bowiem tym razem parę słów poświęcić językowi polskiemu. Oczywiście sam też nie jestem orłem w tej dziedzinie, więc jeśli nie ustrzegę się błędów, z góry serdecznie przepraszam. Nie zawsze mam też rację, ale w cichości klawiatury liczę na to, że w tym, o czym chcę wspomnieć, akurat nie popełnię za dużo błędów.
poniedziałek, 10 lutego 2014
Życie z poezją (dla dzieci i nie tylko) czyli spotkanie z Marcinem Brykczyńskim
Na jednym ze spotkań fundacyjnych odwiedził nas Marcin Brykczyński - poeta i tłumacz literatury... dziecięcej.
Początkowo było mi nawet trochę głupio, bo jednak ja - stary koń, który ma już za sobą kilka przeżytych "siątek"..., wokół mnie, też można powiedzieć, osoby z mniejszym czy większym bagażem wiekowym, to z kim nasz Gość chce rozmawiać? Czytać nam wierszyki dla dzieci? Czy to ma sens?
Oczywiście wielu z nas jest młodych duchem, ale jak się zajrzy w dowód, to... lepiej nie zaglądać.
Być może zabrzmi to patetycznie, ale pan Marcin okazał się bardzo ciekawym człowiekiem. Jak stwierdził w jednym ze swoich wywiadów "jak większość dzieci, lubiłem wymyślać różne niesamowite historie i jakoś mi to nie przeszło z wiekiem".
Być może zabrzmi to patetycznie, ale pan Marcin okazał się bardzo ciekawym człowiekiem. Jak stwierdził w jednym ze swoich wywiadów "jak większość dzieci, lubiłem wymyślać różne niesamowite historie i jakoś mi to nie przeszło z wiekiem".
czwartek, 30 stycznia 2014
Życie bez pracy czyli co robić jeśli nie ma się co robić?
Aktualnie zakończył mi się staż, jaki otrzymałem w Urzędzie Pracy. Chociaż "otrzymałem" to chyba trochę za dużo powiedziane. Bo gdyby nie przesłane zapotrzebowanie od mojego pracodawcy, którego sam musiałem sobie wynaleźć (zresztą z wzajemnością), to nawet nie miałbym szans, żeby taki staż od UP otrzymać. Chociaż zgodnie ze znaczeniem tego słowa, powinienem się czegoś w jego trakcie "naumieć". Tylko czy jest to możliwe, jeśli odbywam takie kilkumiesięczne szkolenie w zawodzie, w którym przepracowałem parę ładnych lat? Że o wykształceniu nie wspomnę.
Ale w końcu człowiek się uczy całe życie...
niedziela, 26 stycznia 2014
Życie z rozrywką czyli czar niezapomnianych i nowych planszówek
Czy ktoś z nas nie zna poczciwego "chińczyka"? Albo z pewnością o wiele starszych "warcabów" lub gry "go"? Co je łączy? Chyba nie ma wątpliwości, że głównym ich składnikiem, decydującym o atrakcyjności jest... plansza. Bo zasady gry w każdej z nich są inne. Ale to właśnie jest całym ich urokiem.
Zastanawiam się, w którą z tych gier w trakcie mego żywota zdarzyło mi się grać najczęściej? Biorąc pod uwagę także najwcześniejsze lata, wydaje mi się, że jednak były to warcaby, szachy? Bo raczej nie wspomniany wyżej "chińczyk". Wprawdzie mam w domu także od wielu lat otrzymaną niegdyś za młodych lat grę 'go', ale faktem jest, że nie grałem w nią zbyt często. Chyba dlatego, że dołączone do niej maleńkie pionki, które ustawiało się na gęstych skrzyżowaniach, były bardzo niewygodne w użyciu. A szkoda, bo zawsze uważałem gry strategiczne za jedne z lepszych. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, ale znacznej większości z nich.
wtorek, 14 stycznia 2014
Życie po Sylwestrze czyli postanowienia noworoczne.
Mija już połowa stycznia, a ja się w pewnym momencie zastanowiłem: czy powziąłem na Nowy Rok jakieś postanowienia?
I od razu mam gotową odpowiedź: Nie. Dlaczego? Nie wiem. Może dlatego, że w poprzednich latach, wcale nie trzeba było dużo czasu, abym o powziętych zamiarach "zapominał"? Albo decydował się na "delikatniejszą" ich wersję? W ten sposób na przykład, liczby określające jakąś wielkość przybierały, w zależności od treści postanowienia, większą lub mniejszą wartość. Chociażby taka waga ciała. Dlaczego ma być aż o tyle mniejsza, skoro nawet połowa zakładanego ubytku i tak będzie sukcesem? To oczywiście tylko jeden z przykładów, które mogłem przed sobą postawić. Ale z jakim skutkiem? To dopiero wychodziło w praniu, bo szczerze mówiąc, tego nie wiedziałem nawet ja sam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

